mama znała termin, nie był jej obcy

i w sumie to większość wiedziała

że przeciwciała, że gluten i psiankowate

nawet więcej

 

ale co „obok” jest łatwiejsze niż to co „w”

 

hashimoto witaj

Reklamy

Życie jest dla mnie największym olśnieniem (…) zwykła codzienność (M.Peszek)

REJESTRACJA CODZIENNOŚCI (stan na 3 sierpnia 2016)

 

SEN:

Noc: 22-7.40 (z piciem wody o 23.30 i 3.30 😦 )

Drzemka: 13.00-16.10

 

POSIŁKI:

Wyciśnięty sok z pomarańczy

Jogurt naturalny z ksylitolem, chia i błonnikiem Fibraxine (leczymy zaparcia)

Gotowane jajo

Twarożek ze szczypiorkiem

Pół niezdrowej bułki francuskiej z Lidla (raz na kilka tygodni pozwalamy sobie)

Jeżyny, borówki, truskawki z ogródka

Pyza z sosem warzywno-mięsnym (z papryką i groszkiem)

Kasza pęczak z tym samym sosem co wyżej

Kawałeczek „zdrowego” batona z daktyli i orzechów

Lizak z ksylitolem

Chlebek z ukochaną pastą ze słonecznika (przepis Olgi Smile)

Około litr Żywca dla kierowców

 

KUPA:

Dwie! (jak cudownie, że leczenie działa!)

 

AKTYWNOŚĆ I ATRAKCJE:

Trampolina z Mamą

Zakupy wspólne w Lidu i Intermarche

Walka na pistolety wodne z siostrą

Taniec z siostrą

Półgodzinny spacer z Mamą

Rysowanie kredkami z Mamą (koniecznie musi być „mimi” (kot) i „ogom”(ogon)!)

Nieustanne łobuzowanie w domu

Karmienie kóz sąsiada

Mieszanie twarogu ze szczypiorkiem

 

CZUŁOŚCI:

Tulenie siostry

Przynoszenie prezentów Mamie (poduszki, zegarka, telefonu…)

Całusy w udo (tam dosięgnął)

Wieczorne tulenie w łóżku Mamy przy Peppie

 

***

 

Na Krecie było pięknie.

W domu jest normalnie.

 

I to jest naprawdę piękne.

 

P1000550

Jakość to sposób myślenia, który powoduje, że stosuje się i bez przerwy poszukuje najlepszych rozwiązań (E. Deming)

Nieco inaczej dziś będzie. Może przyda się przerywnik od smutnawych wpisów.

Weszłam dnia pewnego na pocztę, a tam nietypowy dla mnie mail. Napisano do mnie z zapytaniem, czy nie chciałabym przetestować produktów dla dzieci.

Najpierw się zdziwiłam, bo umiem liczyć i mam jeszcze ciut wzroku, wiem zatem, ile mój blog ma wyświetleń – żadne zawrotne liczby to nie są. Stąd nigdy nie spodziewałam się żadnych propozycji współpracy.

Potem zaczęłam odpisywać – że miło, ale dziękuję, bo blog ma zupełnie inną formułę i prowadzony jest nie po to, by mieć jakieś korzyści – nazwijmy to – materialne.

A potem obejrzałam zdjęcia dołączone przez firmę i zaczęłam się zastanawiać.

Zapytałam w odpowiedzi zwrotnej, czy mogłabym przetestować te produkty na własnych dzieciach (a jeden nawet nie na własnym, bo własne za duże), a potem napisać szczerą opinię na blogu.

I na tym stanęło.

Niebawem nadeszła paczka.

To najpierw kilka informacji ogólnych o tym, co dostałam.

Są to produkty – z tego co mi wiadomo –  już dostępne w niektórych dużych sklepach i hurtowniach, ale jednak póki co mało znane. Ja w każdym razie spotkałam się z nimi po raz pierwszy i nigdzie o nich nie czytałam.

Otrzymałam:

P1000230

Aquaint 100% naturalną wodę dezynfekującą. Opis producenta: Służy do dezynfekcji prawie wszystkiego. Zabija 99,9% bakterii w sekundę. Można nią dezynfekować nawet jedzenie.

Spilly Spoon – łyżeczkę medyczną bez rozlewania. Opis producenta: Jest to wyrób medyczny (zarejestrowany) jako produkt do odmierzania podawanego leku w formie płynnej. Odmierza od 2,5 do 10 ml. Dodatkowo jest to łyżeczka do podawania płynu bez rozlewania.(nie tylko leków).

Gummee Glove – rękawiczkę z gryzaczkiemOpis producenta: Dla dzieci od 3 miesiąca życia, zapinana na rzep, idealna przy ząbkowaniu. To bardzo pomysłowy gryzak-rękawica. Zabawka to zapinana na rzep rękawiczka, która ma przytwierdzone metki, gryzaczki i uchwyt do podtrzymywania zabawki drugą rączką. Zabawka dzięki swojej konstrukcji nie wypadnie dziecku z rąk. Gdy dziecko będzie chciało pogryźć gryzaczek, wystarczy tylko, że podniesie rączkę do ust i zabawka jest znów w jego zasięgu. Dziecko ma do dyspozycji kilka zabawek w jednej, za każdym razem odkrywa w Gummee Glove coś nowego. Jest wykonana z bezpiecznych dla dziecka materiałów. W zestawie jest woreczek do prania i higienicznego przechowywania.

A teraz moje spostrzeżenia:

Gryzak Gummee Glove zdecydowanie nie nadawał się dla moich dzieci (Franek co prawda jeszcze jest w trakcie piątek, ale już jest za stary na takie rzeczy) i powędrował od razu do zaprzyjaźnionej rodziny. Tam do profesjonalnych testów przystąpił ząbkujący właśnie ośmiomiesięczny Aleksander.

Po dwóch tygodniach testów zapytałam koleżankę, jak się gryzak sprawuje. W ich przypadku zakładanie na rączkę się nie sprawdziło. Mały płakał, kiedy zakładano mu gryzak i próbował go zdjąć. Bawił się nim trochę, gdy mógł sam go trzymać. Akurat tutaj to na pewno indywidualna sprawa i preferencje dziecka – co kto lubi. Zatem nie jesteśmy w stanie tego jednoznacznie ocenić.

P1000232

Z oceną płynu dezynfekującego mam pewien problem z natury… hmmm… osobistych, nazwijmy to. Ja generalnie nigdy niczego dzieciom nie dezynfekowałam, nawet wtedy, gdy były maleńkie i z definicji trzeba było.

Bardzo fajny jest ten płyn i naprawdę znam osobiście wiele mam, które byłyby z niego zadowolone. Są tacy rodzice, którzy naprawdę boją się zarazków i za każdym razem sterylizują butelkę, smoczek, który upadł, zabawki, które maluch pcha do buzi. I to dla nich będzie wyjście idealne, bo zdezynfekują – jeśli będą mieć taką potrzebę –  nawet jedzenie podniesione z podłogi.

Pamiętam, że moja bardzo dobra koleżanka szukała kilka lat temu czegoś podobnego, kiedy jej dziecko miało nawracające paskudne pleśniawki i przez pewien okres czasu kazano jej wszystko dezynfekować wokół (dopiero po czasie powoli malucha przyzwyczajać znów do bakterii). Pamiętam, że trudne to było, bo maluch pełzał, a zabawek mieli milion. Myślę, że w takiej sytuacji szybciej i wygodniej byłoby po prostu „popsikać”, a nie wyparzać.

U mnie produkt się nie marnuje, choć ma inne zastosowanie. Dezynfekuję nim toaletę publiczną zanim Łucja na niej zasiądzie. No niestety panna nie potrafi zrobić niczego w powietrzu, a zdecydowanie wolę, by usiadła na czystej.

P1000231

Perełka na koniec. Spilly Spoin. Łyżeczka trafiła  do nas idealnie, czyli w sam środek paskudnych zaparć. Temat zaparć pominę (bardzo nerwowo reaguję, a temat wciąż na tapecie), ale powiem jedynie, że wiąże się on z koniecznością podawania Frankowi przeróżnych specyfików – od lekarstw aptecznych typu Laktuloza czy Forlax, przez rozrobione w wodzie probiotyki, po środki domowe (niekoniecznie smaczne) typu olej lniany. Łyżeczka daje radę i cytuję Tatę:  „jest super”, „ta łyżeczka jest naprawdę bardzo dobra”. W mojej opinii także.  Wygodna. Bezpośrednio do niej nalewa się płyn, bez problemu odmierza się za jednym zamachem mililitry i od razu można podać do paszczy. Końcówka łyżeczki jest mała (mniejsza niż łyżeczka od herbaty), zaokrąglona, więc nada się nawet do paszczy malutkiej. Faktycznie trudniej z niej coś wylać, więc łatwiej podać lek bez zabrudzenia kanapy.

No chyba że paszcza wypluje 😉 Ale to już inna bajka.

P1000233

Nie wiem, ile kosztują te produkty.

Czy bym je kupiła?

Gryzak – nie wiem. Może na prezent?  Zawsze to coś innego, oryginalnego.

Płyn – dla mnie kompletnie niepotrzebny, jednak wiem, że jest grupa mam, dla których będzie pomocny, a nawet niezbędny.

Łyżeczkę – tak. Pod warunkiem, że nie ma jakiejś kosmicznej ceny.

Podaj dalej

Dzisiaj proponuję książki nie z gatunku „niepłodnościowo-dzieciowych”, ale spoza tej tematyki.

Może ktoś reflektuje?

Zdecydowana większość to literatura bardziej skierowana do kobiet (Wiśniewski). Ale jest też popularny ostatnio poradnik i znana pozycja Hanny Krall (coś między literaturą piękną a reportażem, dotyka kwestii żydowskich).

Do wydania:

Janusz Leon Wiśniewski:

1) Zbliżenia

2) Molekuły emocji

3) Czy mężczyźni są światu potrzebni?

4) Ukrwienia

5) Łóżka

6) Sceny z życia za ścianą

DSC03493

7) Hanna Krall – Tam już nie ma żadnej rzeki

DSC03492

8) Mireille Guiliano -Francuzki nie tyją

DSC03491

 

Baranku Wielkanocny… (J. Twardowski)

DSC03384

Świąteczny obrazek od Łucji

Baranku Wielkanocny

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało
prawda, że trzeba stać się bezradnym
by nielogiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty
z popiołu
prawda, że trzeba dostać pałą
by wierzyć znowu

(Jan Twardowski)

 

Kochani!

Życzymy Wam na te Święta, byście naprawdę wierzyli w to, w co warto wierzyć.

A jeśli dostaliście ostatnio „pałą”, przysypał Was popiół, staliście w rozpaczy w kącie albo ogarnęła Was bezradność ogromna – niech to odejdzie.

Niech stanie się to co nielogiczne. Ale też nieoczekiwane i oczekiwane zarazem.

 

Pozdrawiamy Was świątecznie!

 

Juti, Łusia i Franek-Baranek

 

Share Week 2015

ShareWeekBannerLowRes

Co prawda akcja odbywa się nie pierwszy raz, ale się dołączam zdecydowanie po raz pierwszy.

Organizatorem jest Andrzej Tucholski z Jest Kultura.pl i na czym rzecz polega można przeczytać właśnie tam. Z grubsza mówiąc – należy na swoim blogu polecić trzy inne blogi.

No i od razu nasuwa się pytanie – jak to tylko trzy?

Prawie niewykonalne, żeby wybrać tylko tyle. Nawet nie wiem, jakie kryteria przyjąć – wybierać z tematyki niepłodnościowej? dzieciowej? kulinarnej? czytelniczej?

Zdecydowałam się tylko na tematykę związaną w jakiś sposób z leczeniem niepłodności. Nadal ubolewam, że tylko trzy sztuki mają się pojawić. Zbyt dużo mam ulubieńców! Ale jakiegoś wyboru muszę dokonać…

 

1. KRÓTKI BLOG

cropped-cropped-bezplodnosc1

Blog staraniowy z blaskami i cieniami starań. Jak zwykle w takich sytuacjach tych blasków jest niewiele…

Kochana, wiesz, że ja zawsze trzymam kciuki i myślę ciepło? Wiesz, że się doczekasz?

Ja wiem.

2. ECHO W LESIE

zapach

Niesamowicie lubię, jak Leśna pisze o tym, co ją otacza. Jak czekała na dziecko i jak to jest, gdy dziecko już jest. Prawdziwie i niezwykle zarazem.

Leśna, I love you! 🙂

3. PINK THINK

_

Niezapomniane i owocne dyskusje na tematy związane ze wszystkim co dotyczy starań podpartych medycyną. Nie tylko od strony „fizycznej”, ale także psychicznej i moralnej. Sporo ciekawych wpisów o ciąży.

Pink właśnie została mamą , więc pewnie blog zmieni nieco charakter 🙂

Buziaki dla Melki, Pink! 🙂

UWAGA!

To naprawdę nie wszystkie blogi, które czytam codziennie i bez których nie umiem się obejść.

Bardzo trudno mi było wybrać reprezentacyjną trójkę…

Odsyłam Was do mojego paska po prawej stronie – tam macie wszystkich! 🙂