Dziecko – od tej chwili zgadzasz się na to, że twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem. (K. Hadley)

Z kanapy widok jest piękny.

Mama otulona kołdrą lubi unieść głowę.

 

Widać stąd jasną główkę pochyloną nad samochodami.

Auta krążą wesoło, ustawiając się głośno w rzędy na kolorowym dywanie.

 

Albo widać małe palce precyzyjnie układające klocki.

Klocki pną się niespokojnie w górę.

Skręcają się w plastikową wieżę.

Aż po firmament sufitu.

Drżą kolorowo od wysokości i śmiechu.

 

Albo można też zobaczyć, jak mała buzia pochłania ochoczo.

Żółte oko jaja.

Malutką marchewkę.

Paseczki rzodkiewki.

Podłużne pomidorki.

Cienkie plastry jabłek.

Chrupiący chleb jaglany.

Czy gładki hummus wybierany małymi palcami z pudełka.

 

Z kanapy widok jest piękny.

Wypełnia radością, spokojem i dumą po brzegi.

Nasyca prawdziwie.

 

 

 

Reklamy

O, szczęśliwe czasy, gdy idzie się pod mur tylko dla siusiania (S.J. Lec)

Nie mam czasu. Właściwie wcale. Sprawdzam prace, piszę, latam na zajęcia w weekendy, wystawiam oceny, sprawdzam prace, usiłuję trochę spać, sprawdzam prace…

Pomyślałam jednak, że chociaż krótko napiszę o naszych ostatnich problemach związanych z treningiem czystości i o (oby!) rozwiązaniu.

Nic odkrywczego, ale może komuś pomoże.

Franek odstawił się od pieluchy (poza nockami) jakoś tak naturalnie i bez większego wysiłku. Zaczynaliśmy trening po 2 roku życia, kiedy widziałam, że potrafi bez żadnego problemu kontrolować potrzeby fizjologiczne, sika „świadomie” w pieluchę – i poszło w miarę gładko. Chociaż z siostrą są skrajnie różni, to tu było dość podobnie. Początkowy opór siadania na nocniku (u Franka dodatkowo opór przed noszeniem majtek), przełamany wreszcie zwykłym przekupstwem i zwykłym chwaleniem.

Co ważne – podobnie zresztą jak Łucja – kiedy już załapał sprawę – nie posikał się w majtki ANI RAZU. Przez (o ile dobrze liczę) jakiś rok.

I nagle w grudniu przyszedł z przedszkola posikany.

Ok, zdarzyło się.

Za parę dni znowu. I znów za dwa dni.

Pod koniec grudnia posikany był codziennie. Wiedziałam bez żadnych wątpliwości, że chodzi o przedszkole, bo on przedszkola nadal nie lubi (i nadal płacze dość często), więc to jest kwestia psychiki. Może nerwów? Myślałam: może boi się zapytać o to, czy może wyjść? Może się wstydzi? Nie ma czasu i zajęty zabawą sika?

(Pominę tu już fakt, że nigdy nie był przebrany (a miał rzeczy na zmianę!), że chodził mokry cały czas i mokry wracał pieszo do domu – bo to inna historia i o przedszkolu pisać nie chcę. )

Dość, że po naszej interwencji panie się nieco zainteresowały faktem i okazało się, że sprawa wygląda jeszcze inaczej.

Kiedy go podpytywały, czy chce siusiu, odpowiedział wprost, że on w przedszkolu sikać nie będzie i sikać będzie tylko w swoim domu. Cytuję.

Klasyczny bunt.

Nasze rozmowy domowe guzik dały. Zadziałał tradycyjny już (stosowany przy Łucji w innych okolicznościach przyrody) system „buźkowy” – zadziałał kolejny raz – co ważne, natychmiast i odpukać! stuprocentowo.

Nic odkrywczego, już pisałam wcześniej – zwykła tablica motywacyjna z buźkami. Za suchy dzień – wesoła buźka (początkowo wzmacniałam to jeszcze małym kawałkiem gorzkiej czekolady 😉 ).

Chcę tylko pokazać Wam tani, prosty sposób, bo tym razem nie miałam specjalnej tablicy jak przy Łucji, musiałam szybko, od razu coś znaleźć. Kupiłam za 5 zł zwykłe naklejki motywacyjne w sklepie papierniczym a jako tablica posłużył mi normalny ścienny kalendarz (przyniesiony zresztą ze szkoły – gdzie trafił w nadmiarze jako gadżet reklamowy). Myślę, że nawet mogłaby to być zwykła kartka, ale jest mi wygodniej z gotowymi wypisanymi dniami.

Od tygodnia majtki suche! Chwilo, trwaj!

A jak u Was przebiegały „te” sprawy?  😉

 

Kiedy czujesz, że nie masz czasu na odpoczynek, pamiętaj, że to ten moment, kiedy musisz znaleźć czas na odpoczynek (M. Haigg)

Po kilku dniach pełnych gości, jedzenia, gier planszowych, hałasu i zamieszania.

Udało się dwudziestego ósmego o dziewiątej.

 

Przygotować duży kubek wody z cytryną.

Włączyć Moonlight, który czekał od siedmiu miesięcy.

Leniwie sporządzić listę nieważnych zakupów.

Położyć obok siebie Wysokie Obcasy. Nie przeczytać.

 

Popatrzeć z kanapy pod uśpioną choinkę na uśpione prezenty.

Niektóre wciąż nierozpakowane.

Wyciągnąć po nie rękę i znów zrezygnować.

 

Okryć nogi kołdrą przytarganą z pokoju.

Otoczyć dłońmi kubek z kawą.

Przesunąć kota.

Zamknąć oczy. Odetchnąć.

 

 

 

Nocka potrwa do białego rana, na promyku księżycowym gra (J. Kaczmarski)

 

Po stajence przebiegł chłodu dreszcz
Mości się, jak kot – puszysty zmierzch.
Śpi osiołek, wół łakomy
Po łuczywie skacze płomyk
I on zaraz zaśnie też.

Nocka potrwa do białego dnia
Na promyku księżycowym gra:
Kołysankę gra dla Ciebie
Słychać ją po całym niebie,
Pięknych snów bez liku ma.

(…)

Masz policzki rozpalone dwa,
W oczku sennym diamentowa łza.
Główkę złóż mi na kolanach –
Mama zaraz uśnie sama,
Spać będziemy – Ty i ja.

 

Zaraz Święta.

Do niektórych nadbiegają lekko. Albo kroczą dostojnie – jak trzej królowie – niosąc naręcza darów opromienionych złotem i otulonych zapachem kadzidła. Idą roześmiane, pełne blasku. Radośnie oczekiwane.

Do innych zbliżają inaczej. Nie tak, jakby się chciało. W pośpiechu, w zmęczeniu albo byle jak. A może nawet nadchodzą zupełnie bez radości. Za towarzysza mają pustkę albo ból. Chorobę. Samotność. Złość.

Kochani! Życzę Wam, żeby Święta nadeszły pięknie i ciepło. Żeby puszysty wigilijny zmierzch – jak kot – otulił nie tylko stajenkę, ale i Wasze domy i serca. Nawet te – a może zwłaszcza te – które przeniknął chłód.

Żeby nocka trwająca do białego rana zagrała każdemu z Was kołysankę. Żeby jej melodię napisano znakomicie. Tylko dla Was. Żeby nuty wypełniły Was miękko. Dokładnie tak, jak potrzeba. Żeby prawdziwie koiły.

Aby księżycowy promyk z Betlejem świecił jasno, czysto i pięknie. By oświetlił cały następny rok.

A Tym Którzy Jeszcze Czekają życzę, by te Święta przyniosły prawdziwą nadzieję, że to już blisko. Że już wkrótce.

Że za rok tuż przy Was, na poduszce, leżeć będzie czyjaś mała główka. Senna już bardzo. Ciepła. Spokojna. Ukochana.

Dobrej nocy! Dobrych Świąt! Dobrego Roku!

 

Juti, Łucja, Franek