Znam jeden ideał mężczyzny. Mówi do mnie „mamo” (znalezione w necie)

Są sami.

Łucja na obozie. Tata jak zawsze w pracy. Daleko.

 

Umówili się o 17.30.

Najpierw sushi. To ulubione Franka – z łososiem i nori. Bez sezamu.

Potem kąpiel w wannie pełnej zabawek.

Koktajle z wody i piany.

Rozmowa o kaloszach, urodzinach i siusiakach.

Potem pidżamy.

 

Rozłożyli dużą kanapę w salonie.

Leżą wyciągnięci.

Chrupią popcorn, oglądają „Vaianę”.

W planach mają jeszcze dwie książki, w tym jedną Bechlerowej.

 

hasztag: randkazsynem

 

Prawdziwa.

Bardzo udana.

 

 

Reklamy

Zmiany nie są przyjemne, lecz są bardzo pożyteczne (L.M.Montgomery)

Ale są też zmiany przyjemne i pożyteczne!

7 lat temu wprowadzaliśmy się do naszego domu. Łucja miała wtedy 3 lata i jej pokój wyglądał tak:

przed1

Był to pokój małej dziewczynki, zdecydowanie.

Minęły lata, pojawił się Franek. Ale pokój w zasadzie się nie zmienił. Coś tam przestawiliśmy i tyle. Ściany, meble, kolory itd. – wszystko po staremu.

wtrakcie2wtrakcie1

Od dwóch lat pudła na zabawki stały puste. Musieliśmy w końcu coś zrobić. W końcu mamy w domu prawie nastolatkę!

I oto pokój po zmianach!

po6po5po4po3po2po1

Jak się Wam podoba?

Bo mnie bardzo 🙂

Nie jestem sam, ja książkę mam (M. Bahdanowicz)

W pokoju Franka zamieszkały wreszcie książki.

Pełne kolorów.

 

Wcześniej włóczyły się po domu.

Upychały niewygodnie w pudełkach i szufladach.

Porzucone, osamotnione.

Bezdomne.

 

Franek nie miał dla nich mieszkania.

Odkrywał je zagubione na schodach albo w klockach.

Przynosił do łóżka i chował pod dywanem.

Często szukał i nie znajdował.

 

Ale pewnego dnia dostał biały regał.

Dostał go od Łucji, która pozbyła się dziecinnego pokoju, moszcząc się w miętach i turkusach.

 

Mam teraz ładny pokój! – woła Franek.

 

Teraz wystarczy z łóżka Mamy podnieść się na rękach.

Przesunąć pupą bliżej ściany.

Wybrać jedną ulubioną książkę (Mama wybiera drugą).

A potem wtulonym w ciepłe ramię czytać o przygodach Basi albo Maksa.

Albo Kici Koci.

Albo Tosi i Tymka.

 

Słuchać nieuważnie.

Podpowiadać.

Komentować.

Chłonąć.

Kiedy przekracza się granicę między dzieciństwem a dorosłością? (na pewno znajdziesz odpowiedź w zapytaj.onet.pl)

Kiedy to się stało,  że stał się odrębnym bytem?

Niby był zawsze, ale teraz można to zobaczyć, usłyszeć, poczuć. Zrozumieć.

Kiedy ukształtowało się zamiłowanie do czerwonego?

Do koszulki „Play Like a Boss”?

Do sushi, hummusu i majonezu?

Do farb plakatowych?

Kiedy zrodziła się niechęć do niebieskiego talerzyka i brzoskwiń z konserwy?

 

Widzę małego człowieka.

Patrzy – przysięgam – dorosłymi oczami.

Słyszy – przysięgam – dorosłymi uszami.

 

I uświadamiam sobie to właśnie dziś  – gdy moje małżeństwo osiąga pełnoletność.

 

Wie, czego chce i czego nie chce.

Wie, co dla niego ważne i dobre.

Co nieistotne i niewłaściwe.

 

A także myli się, złości, krzyczy, obraża i płacze.

Jak dziecko? Jak dorosły? Jak człowiek?

Wiosna już dorosła (Grabaż)

Wiosna już dorosła.
Powiała ciepłem i zapachem grilla.
Rozrzuciła w powietrzu białe płatki.
Zapędziła do dużego parku.
Namówiła na zjeżdżanie z góry na tyłkach.
(ręce i nogi odmaczaliśmy godzinę)
Namówiła na długą kolejkę po lody.

 

A Mama powoli oswaja brak glutenu.
Nie jest tragicznie. Tyle, że wie, że to dużo za mało i że dużo przed nią.