Czy usycha jak rodzynek w słońcu? (L. Hughes)

Co staje się z niespełnionym marzeniem?
Czy usycha
jak rodzynek w słońcu?
Czy też jak ropa z wrzodu
się sączy?
Czy jak gnijący ochłap cuchnie
Lub skorupieje jak zastygły lukier?

Może tylko ugina się pod ciężarem, faluje,
A może eksploduje?

(L. Hughes)

 

Bardzo chciałabym raz jeszcze.

 

Wczepiona palcami w detektor tętna usłyszeć stukot serca. Odetchnąć z ulgą.

Zobaczyć na monitorze kijankę z dużą głową. Widzieć ten biały punkt, który pulsuje prawidłowo.

Znieść szary wózek ze strychu i wstawić go do przedpokoju.

Usłyszeć: „To syn”.”To córka”. „Zdrowy”. „Zdrowa”.

Drżeć radośnie w morfinowym półśnie, czując narastający ból.

Słać wesoło szczęśliwe smsy. „Już jest. 10 punktów. Wszystko dobrze”.

Półprzytomna mieszać biały proszek z termosową wodą o północy. Karmić z zamkniętymi oczami, przysypiając.

 

Bardzo chciałabym raz jeszcze.

 

Ale nie będę.

 

Czy czas leczy rany?

Chyba tak.

 

A przynajmniej próbuje.

Paćka je podkładem i gęstym korektorem. Pudruje uważnie.

 

 

Ale czy leczy też marzenia?

Chyba nie umie.

 

Raczej okleja je szczelnie plastrem z włókniny, udając, że ich nie ma.

I mówi – idź!

 

Uśmiecham się lekko.

Odwracam głowę.

Wychodzę.

Idę.

Reklamy

Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby (B. Russel)

kończę 41 lat

w wieku 40 lat przekraczam moją „magiczną granicę”

w wieku 39 lat rezygnuję z walki o trzecie dziecko

w wieku 38 lat podejmuję cztery medyczne próby (w tym dwa programy IVF), by zajść w ciążę

w wieku 37 lat rodzę drugie dziecko

w wieku 36 lat mam cztery inseminacje i moje pierwsze w życiu in vitro

w wieku 35 lat zachodzę po IUI w drugą ciążę; tracę ją

w wieku 34 lat udaje mi się wreszcie usłyszeć – tak, chcę drugiego dziecka

w wieku 33 lat przeprowadzam się na wieś

w wieku 32 lat zmieniam pracę

w wieku 31 lat wiem, że chcę mieć drugie dziecko

w wieku 30 lat rodzę pierwsze dziecko

w wieku 29 lat, po drugiej IUI, widzę pierwsze w życiu, absolutnie magiczne, dwie kreski

w wieku 28 lat walczę o zajście w ciążę, już medycznie

27 – tyle mam par butów, za dużo!

26 – tyle mam kubków. Wszystkie czarno-białe. Każdy inny. Wszystkie się przydają, mamy dużo gości

od 25 roku życia mieszkam „sama”, tzn. mąż pracuje daleko poza domem

24 – tyle lat mieszkam poza domem rodzinnym

w wieku 23 lat biorę ślub

22 lata noszę soczewki kontaktowe

21– ten numer całe życie uważałam za mój szczęśliwy; nie wiem dlaczego i nigdy się to nie sprawdziło

w wieku 20 lat zaręczyłam się

19 – tyle miałam szans medycznych na ciążę; jak widać nie jest tak łatwo, jak się niektórym zdaje

18 lat – taki jest mój staż małżeński

mam na koncie 17 lat uczenia młodzieży; z żalem myślę o tym, że teraz w większości będą to już mniejsze dzieci

w wieku 16 lat wybieram kierunek studiów – filologię polską

gdy mam 15 lat – rodzą się moje bratanice

w wieku 14 lat kończę szkołę podstawową

w wieku 13 lat zaczynam pisać pamiętnik

12 lat świadomie żyję z niepłodnością

11– poprzedzone minusem – taka jest w przybliżeniu moja wada wzroku; wiem, kosmicznie wysoka

10 – tyle lat ma moja córka

byłam na 9 koncertach Pidżamy Porno

w wieku 8 lat napisałam swoją pierwszą „książkę”

7 lat mieszkam w domu jednorodzinnym

mam 6 własnoręcznie wykonanych kronik-albumów dzieci

mieszkałam w 5 miejscach

miałam w życiu 4 koty; tyle też lat ma mój syn

skończyłam 3 studia podyplomowe, a tak naprawdę jedne są dopiero w trakcie; za pół godziny jadę na zajęcia

mam 2 dzieci

mam 1 życie

pełne życia

ale wcale nie takiego jak z powiedzenia

tylko zwyczajnego, często gorzkiego

prawdziwego

niepłodność jest jego dużą, ważną częścią