Stoi dom jak inne domy (K.I. Gałczyński)

A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
(…)
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy.

 

Jeszcze nie czas na ulicę Wielkiej Kolędy.

Jeszcze nie pora.

Ale wraz z pierwszym minus cztery.

Wraz z pierwszą poranną białą trawą.

Poczuli, że zaraz.

Że za chwilę.

Że naprawdę nadchodzą.

Krok po kroku – jak mówią w piosence.

 

W mroźną niedzielę.

Pierwszą od wielu tygodni wolną od wizyt i wyjazdów.

Prawdziwie niedzielną.

Zaczęli.

 

Dłonie zanurzyły się w gęstym cieście.

W kuchni zapachniało cynamonem.

Małe rączki pracowały dzielnie.

Mieszały.

Ugniatały.

Lepiły.

Wycinały.

Pisały listy.

Stawiały litery, starannie rysując „f” i „a”.

A nawet wśród liści – jeszcze na przekór świętom – łapały ostatnie chwile złotej jesieni.

 

Właśnie dziś.

Przy herbacie z ostatniej mięty tego roku.

Przy ciastku bez glutenu.

Przy rozpalonym kominku.

Poczułam.

 

Naprawdę nadchodzą.

 

Czujecie?

 

Reklamy

Kiedy zamykam oczy, gdy nie dzieje się nic (Grabaż)

We śnie widzę kolorowego vana z balonami.
Podjeżdża pod moją szkołę.
„Wesoła firma kurierska” - głosi napis.
Ze środka macha do mnie były kolega z pracy.

Chciałem się pożegnać – woła.
Z tyłu siedzą trzy długowłose dziewczyny.
Odjeżdża.


Budzę się z myślą, że wszystko się zmienia, a ja nie.
Ja zostaję.

Że każdy idzie naprzód, rozwija się.
Ja nie.

Dziwne.
Nie budzę się z żalem.
Nie czuję goryczy ani złości.
Budzę się spełniona. Wypełniona spokojem.

Jest taki moment mojego życia, że nie chcę zmiany.
Chcę przystanąć.
Poczekać.

Nie, to nie tak, że nieruchomieję. Że zastygam.
W trwaniu właśnie jest ruch.

Zakładam buty.
Wskazującym palcem dotykam ikony w telefonie.
Wsłuchana z audiobook,
świtem po pustym Monciaku,
- idę.

Uśmiecham się do kobiety wycierającej stoliki w cukierni.
Zaglądam przez krzewy, by zobaczyć morze.
Myślę radośnie o bułkach kasztanowych, 
które upiekłam w pogrążonym we śnie mieszkaniu.

Jest mi niewyobrażalnie dobrze.
Wypełnia mnie samotność.
Ale ta piękna.
Doskonała.

Oddycham głęboko.
Trwam.


 

 

Zmiany nie są przyjemne, lecz są bardzo pożyteczne (L.M.Montgomery)

Ale są też zmiany przyjemne i pożyteczne!

7 lat temu wprowadzaliśmy się do naszego domu. Łucja miała wtedy 3 lata i jej pokój wyglądał tak:

przed1

Był to pokój małej dziewczynki, zdecydowanie.

Minęły lata, pojawił się Franek. Ale pokój w zasadzie się nie zmienił. Coś tam przestawiliśmy i tyle. Ściany, meble, kolory itd. – wszystko po staremu.

wtrakcie2wtrakcie1

Od dwóch lat pudła na zabawki stały puste. Musieliśmy w końcu coś zrobić. W końcu mamy w domu prawie nastolatkę!

I oto pokój po zmianach!

po6po5po4po3po2po1

Jak się Wam podoba?

Bo mnie bardzo 🙂