Wiosna już dorosła (Grabaż)

Wiosna już dorosła.
Powiała ciepłem i zapachem grilla.
Rozrzuciła w powietrzu białe płatki.
Zapędziła do dużego parku.
Namówiła na zjeżdżanie z góry na tyłkach.
(ręce i nogi odmaczaliśmy godzinę)
Namówiła na długą kolejkę po lody.

 

A Mama powoli oswaja brak glutenu.
Nie jest tragicznie. Tyle, że wie, że to dużo za mało i że dużo przed nią.

Reklamy

mama znała termin, nie był jej obcy

i w sumie to większość wiedziała

że przeciwciała, że gluten i psiankowate

nawet więcej

 

ale co „obok” jest łatwiejsze niż to co „w”

 

hashimoto witaj

A Nene powiedział – cztery teksty na czwarte urodziny

Franek obserwuje foki w zoo. Jedna wypływa i unosi głowę ponad powierzchnię. Druga wciąż jest pod wodą.

– Patrz, mamo, zepsuła się!

***

Widząc żonę ulubionego sąsiada Andrzeja…

– O, zobacz, idzie pani Andrzej!

***

– Jak było w przedszkolu?

– Dobrze.

– A co było najlepsze?

– Franek!

***

(Osoby tzw. „obrzydliwe” 😉 mogą pominąć)

Jakie są wg Franka trzy rodzaje kupy?

– Kiełbaska, buła i błoto.

Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby (B. Russel)

kończę 41 lat

w wieku 40 lat przekraczam moją „magiczną granicę”

w wieku 39 lat rezygnuję z walki o trzecie dziecko

w wieku 38 lat podejmuję cztery medyczne próby (w tym dwa programy IVF), by zajść w ciążę

w wieku 37 lat rodzę drugie dziecko

w wieku 36 lat mam cztery inseminacje i moje pierwsze w życiu in vitro

w wieku 35 lat zachodzę po IUI w drugą ciążę; tracę ją

w wieku 34 lat udaje mi się wreszcie usłyszeć – tak, chcę drugiego dziecka

w wieku 33 lat przeprowadzam się na wieś

w wieku 32 lat zmieniam pracę

w wieku 31 lat wiem, że chcę mieć drugie dziecko

w wieku 30 lat rodzę pierwsze dziecko

w wieku 29 lat, po drugiej IUI, widzę pierwsze w życiu, absolutnie magiczne, dwie kreski

w wieku 28 lat walczę o zajście w ciążę, już medycznie

27 – tyle mam par butów, za dużo!

26 – tyle mam kubków. Wszystkie czarno-białe. Każdy inny. Wszystkie się przydają, mamy dużo gości

od 25 roku życia mieszkam „sama”, tzn. mąż pracuje daleko poza domem

24 – tyle lat mieszkam poza domem rodzinnym

w wieku 23 lat biorę ślub

22 lata noszę soczewki kontaktowe

21– ten numer całe życie uważałam za mój szczęśliwy; nie wiem dlaczego i nigdy się to nie sprawdziło

w wieku 20 lat zaręczyłam się

19 – tyle miałam szans medycznych na ciążę; jak widać nie jest tak łatwo, jak się niektórym zdaje

18 lat – taki jest mój staż małżeński

mam na koncie 17 lat uczenia młodzieży; z żalem myślę o tym, że teraz w większości będą to już mniejsze dzieci

w wieku 16 lat wybieram kierunek studiów – filologię polską

gdy mam 15 lat – rodzą się moje bratanice

w wieku 14 lat kończę szkołę podstawową

w wieku 13 lat zaczynam pisać pamiętnik

12 lat świadomie żyję z niepłodnością

11– poprzedzone minusem – taka jest w przybliżeniu moja wada wzroku; wiem, kosmicznie wysoka

10 – tyle lat ma moja córka

byłam na 9 koncertach Pidżamy Porno

w wieku 8 lat napisałam swoją pierwszą „książkę”

7 lat mieszkam w domu jednorodzinnym

mam 6 własnoręcznie wykonanych kronik-albumów dzieci

mieszkałam w 5 miejscach

miałam w życiu 4 koty; tyle też lat ma mój syn

skończyłam 3 studia podyplomowe, a tak naprawdę jedne są dopiero w trakcie; za pół godziny jadę na zajęcia

mam 2 dzieci

mam 1 życie

pełne życia

ale wcale nie takiego jak z powiedzenia

tylko zwyczajnego, często gorzkiego

prawdziwego

niepłodność jest jego dużą, ważną częścią

Dziecko – od tej chwili zgadzasz się na to, że twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem. (K. Hadley)

Z kanapy widok jest piękny.

Mama otulona kołdrą lubi unieść głowę.

 

Widać stąd jasną główkę pochyloną nad samochodami.

Auta krążą wesoło, ustawiając się głośno w rzędy na kolorowym dywanie.

 

Albo widać małe palce precyzyjnie układające klocki.

Klocki pną się niespokojnie w górę.

Skręcają się w plastikową wieżę.

Aż po firmament sufitu.

Drżą kolorowo od wysokości i śmiechu.

 

Albo można też zobaczyć, jak mała buzia pochłania ochoczo.

Żółte oko jaja.

Malutką marchewkę.

Paseczki rzodkiewki.

Podłużne pomidorki.

Cienkie plastry jabłek.

Chrupiący chleb jaglany.

Czy gładki hummus wybierany małymi palcami z pudełka.

 

Z kanapy widok jest piękny.

Wypełnia radością, spokojem i dumą po brzegi.

Nasyca prawdziwie.