Tak naprawdę ważna jest tylko chwila (Grabaż)

… utrwalam ją.

 

MIGAWKI WAKACYJNE

 

Reklamy

déjà senti

Znów zostaję w tyle.

Z tyłu można zobaczyć więcej. Widzieć lepiej i patrzeć uważniej.

Zatrzymać w myśli to, co się ma.

Zapisać w sercu.

 

To już mój letni rytuał, robię tak co roku.

 

 

Nie umiem znaleźć tytułu, który pasuje

Idę w strugach deszczu przed siebie.

Zapomniałam z szatni płaszcza, mam na sobie szpitalne klapki.

Nie wiem, dokąd.

Byle jakaś „Żabka”, byle jakieś papierosy.

Nie palę na co dzień, ale nie jestem teraz w stanie.

Nawet może nie to.

Po prostu zająć czymś głowę. Wyjść. Zająć kilka minut.

Poczuć przenikliwe zimno, poczuć lodowaty deszcz na szyi i czarnej bluzie.

 

Wciąż słyszę słowa profesora.

Układają się chaotycznie w głowie.

Uderzają miarowo.

„To poważna operacja”.

„Nie wiemy, co w środku”.

„Ile? Może dwie godziny, może pięć, a może siedem, to się okaże”.

I te najgorsze:

„Trzeba się liczyć ze wszystkimi konsekwencjami”.

 

Powtarzam je wciąż, wryły mi się w pamięć.

I naprawdę nie zapytałam z jakimi – nie umiałam.

A może nie chciałam usłyszeć.

 

Nie umiem się modlić, ułożyć słów, nic nie przychodzi mi do głowy.

Nigdy tak nie miałam.

Próbuję poskładać jakieś dwuwyrazowe zdanie, jakieś „proszę”.

Nie potrafię.

Nie wyobrażam sobie, jak to wszystko przeżyję.

 

Nic mnie już nie obchodzi.

Mogę być gruba, niech wypadną mi włosy, o które walczę od roku.

Niech wypadną mi zęby.

Niech stracę pracę.

Niech spali się dom.

 

Nie wiem, jak się czuję.

Jakby mnie nie było i jakbym była.

Ale była nie wiem czym, chyba niczym.

Może jakimś stłumionym bólem, jakimś chaotycznym lękiem.

 

Tyle banałów mam w głowie.

Typu: chcę zasnąć i się obudzić.

Albo choć obudzić się jutro wieczorem.

Usłyszeć: wszystko dobrze, prosto, szybko, pięknie, sprawnie, idealnie.

 

Niejasno dociera do mnie coś, co powinno już dawno.

Niby wiedziałam, choć nikt nie powiedział wprost.

Ale nie dotarło wtedy.

Że jedyny, że jeszcze takiego nie było.

Nie wiem, czy tu, czy w Polsce, czy wszędzie,

Ale przecież ja w Internecie umiem znaleźć wszystko, a tego nie znalazłam nigdzie.

 

 

Ja naprawdę wierzę w medycynę.

Dzięki niej mam dzieci.

 

Ale obezwładnia mnie taki strach, jakiego jeszcze nie czułam.

 

Jeśli jesteś spokojny, to żyjesz teraźniejszością (Lao Tzu)

Leżymy w pustym pokoju w pustym niedzielnym szpitalu.

Za oknem słońce.

Jemy żółte wesołe jabłko ze skórą.

Trzymam głowę na jego ramieniu.

Słyszę ściszony dźwięk Minecraft.

Zamykają mi się niewyspane oczy.

 

Jelita ruszyły, pozwalając uniknąć kolejnej wlewki.

Rezonans wyszedł dobrze. Nie ma już innych niespodzianek – poza tą jedną kluczową.

Czekam już tylko na termin operacji.

 

I wiem, jutro poniedziałek, pewnie się dowiem.

I wiem, chcę jej jak najszybciej.

I wiem, będę umierać z przerażenia.

 

Ale dziś zamykają mi się oczy.

I dziś czuję absurdalny spokój.

 

 

 

 

Szczególne przypadki nie są dobre (Juti)

Czy można wyleczyć się z marzeń?

 

Tak, można i metoda jest bardzo skuteczna. Choć drastyczna.

 

Jeśli marzysz o trzecim dziecku i chcesz przestać, inne twoje dziecko musi poważnie zachorować.

 

Od wczoraj przeniosłam się do serialu Dr House.

Zgubiłam się w liczbie badań i domysłów.

Usłyszałam już słowa:

„To stan nienormalny i ostry”.

„To szczególny przypadek”.

a także:

„Pracuję 45 lat jako radiolog i jeszcze czegoś takiego nie widziałam”.

 

I wiecie co? Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki moje największe marzenie się zmieniło. Teraz marzę już tylko o tym, by zasnąć w jednym łóżku z z moim zupełnie zdrowym dzieckiem.

 

W wolnej chwili podrzućcie do góry modlitwę, ciepłą myśl albo coś jeszcze, co uważacie, że może pomóc.

 

Oby pomogło.

 

Mój Synek jest szczególnym przypadkiem.

Ale to nie jest dobra wiadomość 😦