Jest cicho… (K.I. Gałczyński)

Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie,
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu…

(Konstanty Ildefons Gałczyński)

 

Lulujże, Jezuniu.
Utul i nas ciszą i śpiewem.
Pozwól w blasku świec zobaczyć czyjeś dobre oczy i dobre serce.
Pomóż wyciągnąć rękę tam, gdzie to niełatwe.
Wypełnij nas miłością na cały następny rok.

Juti
Łucja
Franek

Reklamy

Stoi dom jak inne domy (K.I. Gałczyński)

A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
(…)
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy.

 

Jeszcze nie czas na ulicę Wielkiej Kolędy.

Jeszcze nie pora.

Ale wraz z pierwszym minus cztery.

Wraz z pierwszą poranną białą trawą.

Poczuli, że zaraz.

Że za chwilę.

Że naprawdę nadchodzą.

Krok po kroku – jak mówią w piosence.

 

W mroźną niedzielę.

Pierwszą od wielu tygodni wolną od wizyt i wyjazdów.

Prawdziwie niedzielną.

Zaczęli.

 

Dłonie zanurzyły się w gęstym cieście.

W kuchni zapachniało cynamonem.

Małe rączki pracowały dzielnie.

Mieszały.

Ugniatały.

Lepiły.

Wycinały.

Pisały listy.

Stawiały litery, starannie rysując „f” i „a”.

A nawet wśród liści – jeszcze na przekór świętom – łapały ostatnie chwile złotej jesieni.

 

Właśnie dziś.

Przy herbacie z ostatniej mięty tego roku.

Przy ciastku bez glutenu.

Przy rozpalonym kominku.

Poczułam.

 

Naprawdę nadchodzą.

 

Czujecie?

 

Czy usycha jak rodzynek w słońcu? (L. Hughes)

Co staje się z niespełnionym marzeniem?
Czy usycha
jak rodzynek w słońcu?
Czy też jak ropa z wrzodu
się sączy?
Czy jak gnijący ochłap cuchnie
Lub skorupieje jak zastygły lukier?

Może tylko ugina się pod ciężarem, faluje,
A może eksploduje?

(L. Hughes)

 

Bardzo chciałabym raz jeszcze.

 

Wczepiona palcami w detektor tętna usłyszeć stukot serca. Odetchnąć z ulgą.

Zobaczyć na monitorze kijankę z dużą głową. Widzieć ten biały punkt, który pulsuje prawidłowo.

Znieść szary wózek ze strychu i wstawić go do przedpokoju.

Usłyszeć: „To syn”.”To córka”. „Zdrowy”. „Zdrowa”.

Drżeć radośnie w morfinowym półśnie, czując narastający ból.

Słać wesoło szczęśliwe smsy. „Już jest. 10 punktów. Wszystko dobrze”.

Półprzytomna mieszać biały proszek z termosową wodą o północy. Karmić z zamkniętymi oczami, przysypiając.

 

Bardzo chciałabym raz jeszcze.

 

Ale nie będę.

 

Czy czas leczy rany?

Chyba tak.

 

A przynajmniej próbuje.

Paćka je podkładem i gęstym korektorem. Pudruje uważnie.

 

 

Ale czy leczy też marzenia?

Chyba nie umie.

 

Raczej okleja je szczelnie plastrem z włókniny, udając, że ich nie ma.

I mówi – idź!

 

Uśmiecham się lekko.

Odwracam głowę.

Wychodzę.

Idę.

Jedynie dzieci przyciskają noski do okien (A. de Saint-Exupery)

– Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej – powiedział Zwrotniczy.
Znowu rozległ się grzmot trzeciego oświetlonego ekspresu.
– Czy oni ścigają poprzednich podróżnych? – zapytał Mały Książę.
– Nie nikogo nie ścigają – odparł Zwrotniczy. – Śpią w wagonach lub ziewają. Jedynie dzieci przyciskają noski do okien.
– Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają – rzekł Mały Książę. – Poświęcają czas lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia, i płaczą, gdy się im ją odbierze.
– Szczęśliwe – powiedział Zwrotniczy.
(Antoine de Saint-Exupery Mały Książę)

Znam jeden ideał mężczyzny. Mówi do mnie „mamo” (znalezione w necie)

Są sami.

Łucja na obozie. Tata jak zawsze w pracy. Daleko.

 

Umówili się o 17.30.

Najpierw sushi. To ulubione Franka – z łososiem i nori. Bez sezamu.

Potem kąpiel w wannie pełnej zabawek.

Koktajle z wody i piany.

Rozmowa o kaloszach, urodzinach i siusiakach.

Potem pidżamy.

 

Rozłożyli dużą kanapę w salonie.

Leżą wyciągnięci.

Chrupią popcorn, oglądają „Vaianę”.

W planach mają jeszcze dwie książki, w tym jedną Bechlerowej.

 

hasztag: randkazsynem

 

Prawdziwa.

Bardzo udana.

 

 

Zmiany nie są przyjemne, lecz są bardzo pożyteczne (L.M.Montgomery)

Ale są też zmiany przyjemne i pożyteczne!

7 lat temu wprowadzaliśmy się do naszego domu. Łucja miała wtedy 3 lata i jej pokój wyglądał tak:

przed1

Był to pokój małej dziewczynki, zdecydowanie.

Minęły lata, pojawił się Franek. Ale pokój w zasadzie się nie zmienił. Coś tam przestawiliśmy i tyle. Ściany, meble, kolory itd. – wszystko po staremu.

wtrakcie2wtrakcie1

Od dwóch lat pudła na zabawki stały puste. Musieliśmy w końcu coś zrobić. W końcu mamy w domu prawie nastolatkę!

I oto pokój po zmianach!

po6po5po4po3po2po1

Jak się Wam podoba?

Bo mnie bardzo 🙂